Wyobraź sobie, że jest zima, połowa lat 80. XIX wieku, a Ty właśnie przybyłeś do Berlina w interesach. To Twój pierwszy raz w życiu i możesz sobie na to pozwolić, bo masz już małą manufakturkę gdzieś w tzw. Starej Marchii. Powodzi Ci się wcale nieźle, a odkąd uruchomiono nowy środek transportu, żelazną kolej, podróżowanie stało się prostsze, wygodniejsze i szybsze niż kiedykolwiek.

Znajomy polecił ci hotel w centrum. Nie, nie ten luksusowy Kaiserhof czy niedawno otworzony, imponujący Central przy stacji kolejowej na Friedrichstraße. Masz całkiem wygodne łóżko w rodzinnym hoteliku, położonym przy jednej z bocznej ulic.

Spotkanie w biznesach jest dopiero późnym popołudniem, a zatem masz mnóstwo czasu na obejrzenie miasta. Do „Lip” (Aleja pod Lipami) jest tylko kilka kroków i to się dobrze składa, bo właśnie zbliża się południe. Żona i dzieci będą ciekawe stolicy z jej wielkomiejskim gwarem, eleganckimi kawiarniami, pasażami, pięknymi budowlami i pomnikami. Ale na pewno pierwsze pytanie to będzie: „Papa, a widziałeś cesarza?”

Kaiser jesehen – Berlin jesehen

Cesarzem Rzeszy od 1871 roku był Wilhelm I Hohenzollern, król pruski. Jako drugi z panującej rodziny, za swoim ojcem Fryderykiem Wilhelmem III, nie mieszkał w berlińskim pałacu miejskim. Latem preferował Babelsberg koło Poczdamu, a zimą zawsze wracał do swojej skromnej rezydencji z czasów książęcych, tej przy „Lipach”.

Stary Pałac Alte Palais Berlin Przewodnik po Berlinie Joanna Maria Czupryna
Pałac Cesarza Wilhelma jako muzeum na początku XX wieku, źródło: archiwum własne

Nasz podróżny z XIX wieku, nie chcąc rozczarować dzieci i małżonki, oczywiście przytaknie, że dane mu było zobaczyć legendarnego władcę. Będzie zachwycał się krzepkością sędziwego mężczyzny, jego wciąż wyprostowaną sylwetką i majestatycznym wyglądem w mundurze. A rodzina nie będzie miała powodów, by mu nie wierzyć.

Wilhelm I miał bowiem pewien nawyk, z którego zrodziła się miejska legenda „zobaczyć cesarza”. Każdego południa, gdy zbliżał się czas zmiany warty przed Nowym Odwachem, władca przerywał swoje zajęcia, wstawał od biurka i obserwował gwardzistów przez okno swojego gabinetu. Ten usytuowany był na rogu, na parterze rezydencji. I choć zgromadzonym gapiom często musiał wystarczyć cień postaci lub poruszenie zasłonki, nie mieli wątpliwości, że tam właśnie stoi ich cesarz i patrzy na ich wiwaty. Po wszystkim, odchodzili w zdumieniu, potrząsając głowami, jak taki wielki władca może mieszkać w tak skromnym przybytku.

Nowy Odwach Neue Wache Berlin Przewodnik po Berlinie Joanna Maria Czupryna
Nowy Odwach na początku XX wieku, źródło: archiwum własne

Książę i niespełniona miłość

Wilhelm urodził się w 1797 roku jako drugi z synów Fryderyka Wilhelma III i jego żony, owianej wieloma legendami postaci, królowej Luizy (1776-1810). Dzieciństwo i nastoletnie lata naznaczone były przez napoleońską kampanię w Europie. Razem z rodzicami i rodzeństwem musiał uciekać przed wojskami ambitnego Korsykanina aż do Memel (Kłajpeda). Portret wcześnie zmarłej, bo zaledwie w wieku 34 lat ukochanej matki trzymał przez całe życie na swoim biurku.

Przy porównaniach ze starszym bratem i zarazem następcą tronu, późniejszym Fryderykiem Wilhelmem IV, był przedstawiany jako ten, którego zainteresowania ograniczają się do militariów i wojska. Jego żona, pochodząca z Weimaru Goethego księżniczka Augusta, będzie później wzdychać, że mąż nie chodzi na koncerty, nie odwiedza teatrów i muzeów, nie czyta literatury pięknej i rzadko daje się ponieść pasji, przedkładając ponad nią rutynę dnia i obowiązki.

W młodzieńczych latach nie udało mu się też obronić miłości do kobiety, którą pragnął poślubić. Eliza Radziwiłłówna (1803-1834), córka polskiego księcia Antoniego Radziwiłła i pruskiej księżniczki Luizy Hohenzollern, nie miała wystarczająco dobrego pochodzenia dla królewskiego syna. Mimo furii poniżonej matki i starań Radziwiłłów o udokumentowanie odpowiedniego drzewa genealogicznego, ojciec Wilhelma pozostawał nieugięty. Radziwiłłowie nie byli panującym rodem. A że następca tronu był już kilka lat po ślubie i wciąż bez dzieci, Wilhelm mógł w przyszłości przejąć koronę Prus. Stąd aranżowane małżeństwo z Augustą Sachsen-Weimar-Eisenach. Eliza nie wyszła za mąż i kilka lat później zmarła na gruźlicę. Wilhelm wspomnienia zachował dla siebie, ale na biurku podobno trzymał jej portret.

Młoda para, zaraz po ślubie w 1829 roku, zamieszkała w gmachu, który od kilku lat należał już do Wilhelma. Pałacem trudno to było nazwać. W zapiskach znanych podróżników i literatów odwiedzających Berlin na początku XIX wieku, próżno szukać wzmianek o budynku. Zmienił to dopiero status Wilhelma, który w 1840 roku oficjalnie stał się następcą tronu, a po śmierci brata, 2 stycznia 1861, królem.

Zawiłości genealogiczne wokół domu pewnego generała

Był czas, kiedy Berlin wraz z bliźniaczą osadą Coelln kończył się na wysokości dzisiejszego Mostu Zamkowego (Schloßbrücke). Dalej rozciągała się malownicza piaskownica, przecięta ozdobną aleją (późniejszą Aleją pod Lipami), prowadzącą na tereny łowieckie Tiergarten (obecnie park Tiergarten). W drugiej połowie XVII wieku książę Fryderyk Wilhelm podarował tereny wzdłuż alei swojej drugiej żonie, księżnej Dorocie. Była to niezwykle przedsiębiorcza kobieta i nie minęło kilkanaście lat, jak powstało nowe założenie miejskie. Na część księżnej nazwano je w 1681 roku Dorotheenstadt.

Kto budował domy w tym miejscu? Ano na przykład szef książęcej artylerii i późniejszy generał, Ernst Bernhard von Weyler. Jego syn wybrał karierę w Wiedniu i dom został sprzedany najstarszemu synowi księżnej Doroty, Filipowi Wilhelmowi. Ponieważ pochodził on z drugiego małżeństwa elektora, miał słabe szanse na tron po ojcu. Na pocieszenie (jak wspomniałam księżna Dorota była bardzo ambitną kobietą) otrzymał tytuły po nabytej brandenburskiej miejscowości Schwedt i do historii przeszedł jako założyciel bocznej linii Hohenzollernów, margrabia von Brandenburg-Schwedt.

Jego syn Fryderyk Wilhelm (Brandenburg-Schwedt) polecił przebudować dom Weylera na barokowy pałacyk, który stał się berlińską rezydencją rodziny margrabiów. Poprzez małżeństwo z Zofią Dorotą Pruską stał się też szwagrem króla pruskiego Fryderyka II (Wielkiego). Ten, jak wiadomo, miał szeroko zakrojone plany co do ukształtowania terenu po rozebraniu fragmentów pobliskich fortyfikacji i zażądał od rodziny wyprowadzki. Palais Schwedt miał ulec rozbiórce na rzecz nowych gmachów. Królowi jednak zabrakło pieniędzy i jedyne co margrabia musiał poświęcić to ogród i tylne zabudowania. Na ich miejscu stanęła imponująca Biblioteka Królewska, znana dzisiaj jako Stara Biblioteka (Alte Bibliothek).

Dodam tylko, że Fryderyk Wilhelm z Zofią Dorotą mieli piątkę dzieci, wśród nich Luizę, babkę Elizy Radziwiłłówny.

Od miejskiego pałacyku do rezydencji cesarza

Linia Brandenburg-Schwedt wygasła w 1820 roku. Już wcześniej, bo w 1817 Pałac Schwedt nabył generał B.F.E. von Tauentzien, gdzie jako dowódca III Korpusu Armijnego miał służbowe mieszkanie. Po nim stanowisko dowódcy objął książę Wilhelm. Pałac Schwedtów również przeszedł w jego posiadanie.

Przestarzały barokowy nabytek nie odpowiadał gustom księcia, a już absolutnie nie spełniał norm jego małżonki. Starszy brat Wilhelma, jako zagorzały wielbiciel Fryderyka II (tylko spojrzeć na jego działalność w Sanssouci) snuł plany o wyburzeniu pałacu margrabiów i przyległej biblioteki. Chciał z pomocą genialnego architekta Karola Fryderyka Schinkla przebudować Forum Fridericianum po swojemu, by ustanowić architektoniczny pomnik ku czci Fryderyka Wielkiego. Dla Wilhelma planował prawdziwy pałac z dwoma okazałymi wieżami.

Oczekiwania Wilhelma

Wilhelm wolał coś skromniejszego i nie zgadzał się z wyburzeniem pięknej biblioteki. Przychylał się do planów Karola Ferdynanda Langhansa. Nie, nie twórcy Bramy Brandenburskiej, tylko jego syna. Langhans zostawił 13-osiową (fasada o 13 oknach w rzędzie) strukturę budynku, ale nadał mu płaski dach i skromną ornamentykę. Tak skromną, że i dzisiaj praktycznie niezauważalną. Poza ozdobnym, podobnym do portyku wejściem. Od strony dzisiejszego Placu Bebela (Bebelplatz) gmach otrzymał pergolę. Na co dzień wejście do pałacu znajdowało się w bocznym skrzydle, znacznie dłuższym niż frontowy budynek przy nieistniejącej dzisiaj wąskiej uliczce Oranische Gasse. Tam też były dalsze reprezentacyjne sale, a dalej, już od strony Behrenstrasse, wokół drugiego dziedzińca pokoje dla służby, remiza i stajnie.

Razem ale osobno

Pokoje pary książęcej znajdowały się we wschodniej części głównego budynku. Na parterze mieszkał Wilhelm, na piętrze Augusta. Apartamenty połączone były kręconymi schodami. Legendą jest, że pałac nie posiadał łazienki, a Wilhelm na czas kąpieli kazał sobie przynosić wannę z pobliskiego Hotelu de Rome. Od początku, po ukończeniu budowy w 1837 roku, w apartamentach księżnej znajdował się „pokój z wanną”, do którego Wilhelm też przecież miał dostęp. On sam otrzymał podobny dopiero w 1885 roku, ale nigdy z niego nie korzystał.

Ani koronacja na króla w 1861 czy cesarza w 1871 roku nie zmieniły wiele w wyglądzie lub wyposażeniu pałacu. Po tej drugiej ceremonii, gdy Wilhelm stał się postacią kultową, nie wyjeżdżał już tak często i nie prowadził wojen, budynek zyskał rangę jednego z najbardziej zacnych zabytków w mieście. Miejsc, które TRZEBA było zobaczyć. Któż nie skorzystałby z okazji stanąć pod samym oknem władcy, a nawet ujrzeć jego samego?

Stary Pałac Alte Palais Berlin Przewodnik po Berlinie Joanna Maria Czupryna
Pocztówka z wizerunkiem pałacu-muzeum i gabinetem cesarza Wilhelma I, źródło: archiwum własne

Po śmierci Wilhelma

Kiedy cesarz zmarł, zasłonki w jego narożnym gabinecie pozostały na zawsze zasłonięte. Powstało tu miejsce pamięci pary cesarskiej (jego małżonka zmarła dwa lata później), które można było zwiedzać.

W przewodniku Griebensa z 1913 roku mamy informację, że „wszystkie pokoje są utrzymane tak, jak za życia cesarza”. Po uiszczeniu opłaty w wysokości 50 fenigów kasztelanowi, można było zobaczyć Pokój Adiutantów, po nim Pokój Przyjęć, w którym cesarz spotykał się z deputowanymi. Kolejny, Pokój Ministerialny ozdobiony był wieloma obrazami. Zwiedzający mogli podziwiać m.in. rodową siedzibę Hohenzollernów w Hechingen czy wizerunki cara Rosji, Mikołaja I (siostra Wilhelma była żoną cara). Dalej następował highlight pałacu czyli gabinet pracy cesarza, ze słynnym narożnym oknem. Pod nim autentyczne biurko, a tam fotografie rodziny. Obok książki, broszury i notatki o tematyce wojskowej, tak jakby cesarz tylko na chwilę oderwał się od pracy. Z gabinetu przechodziło się do biblioteki, a potem do sypialni, w której władca zmarł w marcu 1888 roku.

Po 1918 roku pałac pozostał w posiadaniu rodziny. Gwarantowała to umowa z państwem z 1926 roku. Przyległą część wykorzystywała między innymi księżna Hermina, druga żona Wilhelma II.

W okresie III Rzeszy zaczęto używać obecnej nazwy „Stary Pałac” (Alte Palais).


Stary Pałac Alte Palais Berlin Przewodnik po Berlinie Joanna Maria Czupryna
Widok na wschodnią cześć pałacu i pergolę, źródło: archiwum własne

Stary Pałac i gołe tyłki obok

Mury pałacu przetrwały drugą wojnę światową, ale wnętrza były kompletnie wypalone. Zabytek, przeznaczony do odbudowy, przeszedł w posiadanie uniwersytetu. W oczekiwaniu na rekonstrukcję, budynek bardzo zniszczał. Dopiero w 1964 roku pod kierownictwem architekta Fritza Meinhardta odbudowano gmach. Jest to jednak dzisiaj jedynie budowla z dość wiernie odtworzonymi zewnętrznymi fasadami i to tylko od strony Alei Pod Lipami i Placu Bebela. Architekt zrezygnował z pergoli i orłów na dachu, jako zbyt „pruskich i królewskich”. W środku, tak jak w gmachu Starej Biblioteki, znajduje się obecnie Wydział Prawa Uniwersytetu Humboldtów. Wokół dziedzińca z tyłu powstały bloki z wielkiej pyty, a uliczkę Oranische Gasse całkowicie zabudowano.

Dzięki Fundacji Ochrony Zabytków w Berlinie w latach 2003-2005 podjęto się rekonstrukcji fasady. Na dach wróciły też orły. W 2007 roku ukończono odbudowę historycznej pergoli.

Z powodu tej ostatniej było trochę szumu w mediach. Wiadomo, że wielkimi powierzchniami kusi się reklamodawców, ale to co powieszono w miejscu przyszłej rekonstrukcji, wzbudziło ogólne zdumienie.

Reklama rajstop przy Alei pod Lipami :: Przewodnik-po-Berlinie.pl © Joanna Maria Czupryna

Mając na uwadze wstrzemięźliwość cesarzowej Augusty, której lektor musiał przed każdym czytaniem powieści wykreślać co pikantniejsze opisy, można uznać, że reklama znalazła się w bardzo niestosownym miejscu. Ale nie o to toczyły się boje na internetowych forach. Ponętne widoki odsłoniętych tylnych części damskich ciał po prostu rozpraszały kierowców. Z tego co pamiętam, reklamy pozdejmowano.

Czym właściwie jest dzisiaj Stary Pałac? Nazwą przywoływaną przez przewodników? Kolejnym przykładem enerdowskiej miłości do wszystkiego co pruskie, a skorygowanym po upadku państwa? Wokół tyle „ciekawszych”, większych, przyciągających wzrok budynków, że trzeba dużej wyobraźni (i czasu), by dać słuchaczom odczuć rolę „historycznego narożnego okna”. Albo portretu Elizy na biurku.

Nawet w moich zbiorach, a zdjęć z Berlina mam coś pod 40 tysięcy z 15 lat, jedyne co znalazłam, to foto ze słupem lampy pośrodku.

Stary Pałac Alte Palais Berlin Przewodnik po Berlinie Joanna Maria Czupryna
Niepozorny Stary Pałac :: Przewodnik-po-Berlinie.pl © Joanna Maria Czupryna

Źródła:
Carl-Georg Böhne, Werner Schmidt, Unter den Linden Ein Spaziergang von Haus zu Haus, Haude & Spener, Berlin 2000
Günther de Bruyn, Unter den Linden, Siedler, Berlin 2002
Max Osborn, Berlin mit 179 Abbildungen, Verlag von E.A. Seeman, Leipzig 1909
M. Kahn, Griebens Reiseführer, Berlin und Umgebung, Albert Goldschmidt Berlin 1913