Berliner Weihnachtszeit pod Czerwonym Ratuszem
Berliński Świąteczny Czas, tuż pod wieżą telewizyjną
Berliner Weihnachtszeit pod Czerwonym Ratuszem
Codziennie, w samym tylko śródmieściu o Twoją uwagę zabiega kilkanaście dużych świątecznych jarmarków. Dlaczego miał(a)byś poświęcać swój czas na ten pod ratuszem? I co wyróżnia Berliner Weihnachtszeit od innych w pobliżu? Już wyjaśniam.
Lokalizacja
Dla tych, którzy nie znają miasta, Berliner Weihnachtszeit będzie idealnym wyborem. Tuż przed jednym z wejść jest stacja metra U Rotes Rathaus linii nr 5 (U5). Dojedziesz tu bezpośrednio spod Bramy Brandenburskiej czy Głównego Dworca Kolejowego (Berlin Hauptbahnhof). Do tego w zaledwie 5 minut spacerem dotrzesz tu z jednego z największych węzłów komunikacyjnych, to jest dworca S+U Alexanderplatz. Na nim zatrzymuje się szereg linii regionalnych i kolejki S-Bahn oraz metro U2, U5, U8.
Wystarczy, że wysiadając przejdziesz na tą stronę, gdzie stoi wieża telewizyjna. Miniesz ją i już jesteś przy jarmarku. Jeśli dojeżdżasz na stację Alexanderplatz wszystkim innym niż metrem (U-Bahn) numer 5, to nie marnuj czasu na przesiadkę na tą linię. Będąc w podziemiach kieruj się według drogowskazów: Rotes Rathaus lub Berliner Fernsehturm.
UWAGA: na Placu Aleksandra jest inny świąteczny jarmark, czytaj dalej.
Berlin jak przed 100 laty
Lokalizacja zobowiązuje. Gdzie dzisiaj stoi wieża telewizyjna i Fontanna Neptuna, przed 100 laty ciągnęły się wąskie uliczki z wysoką, kamieniczną zabudową. Nawiązują do tego specjalnie nadrukowane fasady, zamontowane przy kilkunastu stoiskach. Razem mają tworzyć typową, berlińską ulicę, charakterystyczną dla tych okolic sprzed drugiej wojny światowej.
Nie spodziewaj się od razu, że poczujesz się jak na planie filmowym. To raczej ciekawostka, ale i tak chwała za tą inicjatywę organizatorowi jarmarku. Jak wspomina Hans-Dieter Laubinger, to jeden z tych elementów wartości dodanej, chociaż niezwykle kosztowny. Budynki przedstawione na owych płachtach nie pochodzą dokładnie z Marienviertel, dzielnicy, która istniała tu przed wojną. To była bardzo zaniedbana i raczej biedna część miasta. Odpowiednich wzorów poszukano zatem nieco dalej.
Pamiętam, jak przy pierwszym otwarciu głośno reklamowano tą ulicę, jako „typowo berlińską”, podnoszono dyskusje o odbudowie dzielnicy, itp. Naprawdę w prasie był szum i nie dziwię się. Bo było to bardzo fajne założenie. Ulica była wyraźnie wydzielona, a na jej narożnikach prezentowały się „berlińskie oryginały”. Znany grafik i malarz Heinrich Zille, kwiaciarka, czy tzw. Eckersteher Nante (prawdziwa postać historyczna będąca symbolem wyczekujących na rogach posługaczy do wszystkiego). Do tego asortyment na stoiskach nawiązywał do otoczenia, było to zatem głównie rękodzieło czy charakterystyczne dla Berlina gastronomia.
Przez tą ulicę Berliner Weihnachtszeit z miejsca awansował do moich ulubionych jarmarków. Przy Marienkirche znalazło się miejsce na średniowieczny jarmark z artystami z Polski, Niemiec i Czech. Do tego kilka autentycznych, wiekowych karuzel. Wyobraź sobie pokręcić się z dzieckiem na koniku sprzed 100 lat. Kto mógł na nim siedzieć w 1925 roku?
Budowa metra
Być może bywałe/aś na tym jarmarku w latach przed pandemią i nie kojarzysz ani historycznej ulicy ani średniowiecza? Słusznie, niestety zniknęła ona z krajobrazu na dobre 10 lat. Budowa metra i remonty nawierzchni różnie ograniczały powierzchnię jarmarku, ale mam dla Ciebie dobrą wiadomość. Pojawiły się znowu! Na historyczne fasady trafisz od wejścia ze stacji metra U Rotes Rathaus (i samego ratusza). Niestety, według mnie, nie oddają one już tej atmosfery, bo ich ułożenie jest nieco inne. Nie widziałam również „berlińskich oryginałów”. Średniowieczny jarmark (jeśli jest) też schowano gdzieś w rogu i czasem jego oferta ograniczała się do stylowego wyszynku z napojami o dziwnych nazwach. Jak będzie w tym roku, dam znać, gdy tylko pojawi się program.
Latający Święty Mikołaj
Wydaje mi się, że takiego Mikołaja nie ma żaden inny jarmark w Berlinie. A jeśli ma, to dajcie znać w komentarzu. Swego czasu podobnym jegomościem próbował ratować się degradowany z roku na rok Jarmark Nostalgiczny (świeć reniferze nad nim czerwonym nosem), ale że latał on nisko i krótko, to influencerzy nie zdążali nawet skierować na niego komórek. Mniejsza.
Na Berliner Weihnachtszeit jest Mikołaj. W pięknym czerwonym kubraku, w saniach (białych, foto jest stare) i na odpowiedniej wysokości. Czy nadal odpala sztuczne ognie na końcu pozdrowień, nie wiem, dam znać, jak zobaczę dzieło którego influencera z tego roku.
Sanie zawieszone są na liniach, ponad stoiskami. Mikołaj (prawdziwy oczywiście) przelatuje na środek, pozdrawia wszystkich na jarmarku (po niemiecku), odpala swoje ho, ho, ho i leci w dal. Światła gasną, a sanie cofają się do pozycji wejściowej, Mikołaj schodzi z sań po drabinie, bo taki etat. Trzy razy dziennie, 16.30, 18.30, 20.30 musi się na tą drabinę wspiąć. Kiedyś towarzyszyła mu Śnieżka w chmurce, ale moim zdaniem dziwna ta chmurka była i dobrze, że z niej zrezygnowano.
Czy jest to fajne? Tak. A dla dzieci to już w ogóle rewelacja. Po pokazie można podejść do Mikołaja.
Najpiękniejszy tor w Berlinie
Bez wątpienia są chwile, gdy tor wokół Fontanny Neptuna jawi się jako najpiękniejszy tor na berlińskich jarmarkach. Powinno to być już późne popołudnie lub wieczór, bo wtedy widać kolorowe światła i najlepiej w tygodniu, gdy nie ma dużo ludzi. Nastrojowa muzyka (kiedyś królowały wiedeńskie walce) jest zagrożona, bo niemiecki odpowiedni ZAIKSa każe sobie liczyć jak za zboże i organizatorzy rezygnują z takiego umilania czasu.
W ramach godzin otwarcia toru, z własnymi łyżwami można szusować sobie do woli. Wypożyczenie pary łyżew na półtorej godziny kosztowało w 2024 roku 5€. Znowu wracam do wspomnień pana Laubingera, który nie wyobrażał sobie, by turyści chodzili na jarmarki z własnymi łyżwami, stąd zainwestował w 700 par różnych rozmiarów. Zapewnia, że każdy znajdzie odpowiednie łyżwy dla siebie i na pewno ich nie braknie. Tor jest otwarty w godzinach funkcjonowania jarmarku, można jednak trafić na techniczną przerwę (do 30 min.).
Oczywiście diabelski młyn
Od 2018 nie ma już słynnego świątecznego lunaparku za centrum handlowym Alexa. Diabelski młyn pod Czerwonym Ratuszem jest teraz jedynym w okolicy. Goście wsiadają tu do zamkniętych gondoli (to bardzo praktyczne zimą) i unoszą się na wysokość 50 metrów. Z góry widać Bramę Brandenburską, Aleję pod Lipami a nawet Wieżę Radiową w zachodniej części miasta. A pod stopami oczywiście pięknie oświetlony jarmark, jeśli jest to wieczór. Przyjmowane są zamówienia na rezerwację tzw. VIP-Gondoli z szampanem i wygodnymi sofami (do 10 osób). Opłata: 7,5€ za przejazd, dzieci do 1,4m 4€, bilet rodzinny (2 dorosłych + 2 dzieci do 1,4m) 21€ (ceny z 2024 roku).
Jeszcze w 2019 roku stało tu koło ze znacznie większą ilością gondol. Widać obecnie tłoku nie ma.
Berliner Weihnachtszeit – podsumowanie
Chociaż pamiętam lepsze czasy tego jarmarku, to wciąż wyróżnia się on ze swoim historycznym konceptem na tle innych. Wieczorami, w piątki i soboty jest tu naprawdę tłoczno. Poza wymienionymi atrakcjami dorzucę jeszcze kilka tradycyjnych elementów, takich jak oryginalna piramida z Erzgebirge, szopka z naturalnej wielkości figurami (to wcale nie takie częste na jarmarkach), oraz mini-kolejka dla dzieci przez „Bajkowy Las”. Wokół toru łyżwowego na drewnianych podestach jest sporo zadaszonych stołów (bez ław) z ogrzewaczami obok. Jest też kilka jarmarkowych gospód, działających niczym mini-restauracje. Są one odpowiedzią na zapytania firm, stąd może się zdarzyć, że wewnątrz trwa właśnie zamknięta impreza firmowa. Ceny nie odbiegają od innych w śródmieściu (w 2025 roku średnia cena za kubek grzanego wina to 5 €), oferta gastronomiczna również.
Od mniej więcej 10 lat na berlińskich jarmarkach pojawia się „chińszczyzna” (ok. w niektórych miejscach jest ona ugruntowana konceptem -> patrz jarmark przy Humboldt-Forum). Jest ona atrakcyjna cenowo, ale czy naprawdę na tradycyjnym jarmarku chcesz jeść kurczaka z ryżem w sosie słodko-kwaśnym?
Co ja kupuję na tym jarmarku? Krótko tylko wspomnę o moich powodach. Ponieważ od kilku lat mieszkam już w Korei Południowej, to będąc w Niemczech czy samym Berlinie zwracam większą uwagę na regionalne produkty. Nie przywożę marketowych ciastek czy mikołajków, ale szukam rodzinnych firm, małych producentów, rzemieślników, ciekawych, wyróżniających się produktów. Pod Czerwonym Ratuszem zazwyczaj zaglądam po malinowe eierlikiery Wild GBR (producent ze Schwarzwaldu). W 2024 roku mieli również stoisko na Breitscheidplatz. Pamiętaj, że nie muszą się wystawiać każdego roku.
Co w pobliżu?
Ojej, wymieniać tutaj, co w pobliżu to dopiero wyzwanie. Jarmark ten jest usytuowany w samym centrum historycznego śródmieścia, więc blisko stąd do Placu Aleksandra, Wieży Telewizyjnej, Nikolaiviertel, Wyspy Muzeów, Alei Pod Lipami. Zwróć uwagę na koncerty organowe w pobliskim kościele Marienkirche (część bezpłatna) oraz na sklep z ozdobami świątecznymi Käthe Wohlfahrt przy Hackescher Markt. Podlinkuję wkrótce.
Terminy 2025
- latający Mikołaj w saniach, codziennie: 16.30, 18.30, 20.30
- tor łyżwowy wokół Fontanny Neptuna (12-13.30 (w weekendy już od 11.15), 14-15.30, 16-17.30, 18-19.30, 20-21.30), wypożyczenie łyżew 3€, wejście na tor 5€ (jedna tura), wypożyczenie pingwinka 5€
Moim zdaniem
Gastronomia: **/***
Atrakcje dla dzieci: ***/***
Świąteczny asortyment: **/***
Program na scenie: świąteczne różności przy Fontannie Neptuna (raczej rzadko)
Alexanderstraße 35, 10178 Berlin-Mitte
Otwarty: 24 listopada – 30 grudnia 2025
pn.-pt. 12-22, sb.-nd. 11-22
24 grudnia zamknięty, 25-26 grudnia 12-21, 30 grudnia 12-20
www.berlinerweihnachtszeit.de
Dojazd
S-Bahn: S3, S5, S7, S9 (Alexanderplatz)
U-Bahn: U2, U5, U8 (Alexanderplatz), U5 (Rotes Rathaus)
Tramwaj: M4, M5, M6 (Spandauer Str./Marienkirche)
Bus: 100, 200, 300 (Spandauer Str./Marienkirche), 248 (Jüdenstr.)
Otwarcie jarmarku w 2016 roku
