Nie ma w Berlinie innego obiektu, którego odbudowa wzbudzałaby tyle kontrowersji, dyskusji i publicznych debat. Teraz, gdy rekonstrukcja berlińskiego pałacu (Berliner Schloss) jest już prawie na ukończeniu, emocje nieco wygasły. Berlińczycy zaczynają cieszyć się odzyskanym pałacem, choćby były to tylko jego wiernie odtworzone fasady.

Historia Berlina jako stałej rezydencji rozpoczyna się w połowie XV wieku, właśnie z budową zamku. Początkowa twierdza szybko zyskała bardziej reprezentacyjny charakter w stylu renesansu. Największą ingerencją w wygląd była przebudowa podjęta przez Andreasa Schlütera na początku XVIII wieku. Panującemu księciu z rodu Hohenzollernów udało się uzyskać królewską koronę, która to z kolei wymagała odpowiedniej oprawy. Wzniesienie kopuły w połowie XIX wieku kończy historię większych przebudów, przynajmniej, jeśli chodzi o wygląd zewnętrzny.

Jeszcze za panowania cesarzy niemieckich, części imponującego pałacu były podnajmowane przez biura różnych instytucji. Po 1918 roku pałac funkcjonował jako muzeum. Zniszczenia z okresu drugiej wojny światowej były dotkliwe, ale nie aż tak bardzo, by nie można było go odbudować. Wszystkie ściany stały. Niestety decyzją enerdowskich władz ruina została wysadzona na początku lat 50. ubiegłego wieku. Na jego miejscu w latach 70. wzniesiono socjalistyczną budowlę, nazwaną „Pałacem Republiki”.

Kiedy po raz pierwszy przyjechałam do Berlina w 1994 roku, obiekt ten już był zamknięty, ale jeszcze przez wiele lat połyskiwały jego charakterystyczne brązowe szyby. Po mojej przeprowadzce w 2004 roku można było jeszcze wejść do środka w ramach oprowadzań lub wystaw sztuki. Zarówno w krajowym parlamencie jak i berlińskich instytucjach trwała już burzliwa debata na temat ewentualnej rekonstrukcji pałacu Hohenzollernów. W 2006 roku rozpoczęto rozbiórkę „socjalistycznego klocka”.

Najwięcej dyskusji wzbudził ogłoszony w 2007 roku konkurs na projekt przyszłej budowli. Mimo prób podważenia kompetencji zwycięzcy, włoskiego architekta Franca Stelli, przystąpiono do realizacji tego ogromnego i rozpisanego na kilkanaście lat przedsięwzięcia. Kamień węgielny został położony w 2013 roku. Wtedy też rozpoczęła się trwająca do dzisiaj akcja udostępniania na jeden lub dwa dni w roku budowy zwiedzającym. Dzień (lub Weekend) Otwartej Budowy zawsze cieszył się ogromnym powodzeniem. By wejść na teren prac robotników niekiedy trzeba było odstać swoje w kolejce. Organizowano loterie, konkursy, sprzedaż fantów, oprowadzania, udostępniano chwilowo miejsca, które nawet po otwarciu pałacu nie będą dostępne (w 2016 roku można było wejść na dach).

W 2018 roku takie wydarzenie odbędzie się po raz ostatni. Również pawilon informacyjny „Humboldt-Box” będzie otwarty tylko do końca roku. Berliński pałac jest już na ukończeniu i za chwilę rozpoczną się prace wewnątrz gmachu. Dni Otwartej Budowy połączono po raz pierwszy z Długą Nocą Muzeów, także jest to też jedyna okazja, by na teren surowej budowy wejść legalnie po zmierzchu.

Zwiedzający będą mogli po raz pierwszy obejrzeć ukończony tzw. Dziedziniec Schlütera, który w oryginale stanowił jedną z najpiękniejszych barokowych perełek północnych Niemiec. Z zewnętrznych fasad zostaną zdjęte rusztowania. Na drugim piętrze otwarte zostaną hale wystawowe Muzeum Etnograficznego, oczywiście jeszcze bez eksponatów.

W sobotę 25 sierpnia odbędzie się biletowany koncert charytatywny. Z tego powodu teren budowy będzie czasowo niedostępny dla zwiedzających.

Oto godziny otwarcia w weekend 25 i 26 sierpnia

25 sierpnia, 9.00-14.00 (dziedziniec do 12.00), następnie w ramach Długiej Nocy Muzeów od 20.00 do 2.00. Ostatnie wejście jest zawsze na 45 minut przed zamknięciem. Koncert będzie transmitowany na telebimach na placu Lustgarten na przeciwko (wstęp wolny, od 16.00)

26 sierpnia, 9.00-18.00

Wstęp bezpłatny

Dokładny program w oba dni można podejrzeć tutaj.

26 sierpnia oprowadzam po Berlinie w bardzo przystępnej cenie. Więcej szczegółów tutaj.