Czy wiecie, że 5 lutego 2018 roku minęło dokładnie tyle samo czasu od upadku muru, ile dzielił on miasto? 28 lat, 2 miesiące i 27 dni. Wystarczająco długo, by całe pokolenie spędziło swoje dzieciństwo, młodość i wczesne rodzicielstwo bez widoków na zagraniczne wojaże, na pozapartyjną karierę w pracy, czy chociażby prawdziwą kawę do śniadania.

Mur berliński nie powstał w ciągu godziny. Ani kilku dni. Granica, owszem, została szczelnie zamknięta i zabezpieczona jednej nocy, z 12 na 13 sierpnia 1961 roku. Ale rozbudowa infrastruktury trwała latami i planowano dalsze działania, na przykład komputeryzację systemu. Gdy powojenny układ sił chwiał się w posadach, towarzysze partyjni ze swoim NRD byli już myślami w 21. wieku.

Po politycznym trzęsieniu ziemi, jesienią 1989 roku, stało się jasne, że i mur długo nie postoi. Jego rozbiórka (a raczej samowolna demolka) rozpoczęła się jeszcze w noc symbolicznego upadku. Prace demontażowe zakończyły się po kilkunastu miesiącach. Nie usunięto całego muru.

Jak wyglądały zabezpieczenia?

Większość z nas, myśląc o murze berlińskim, ma w wyobraźni obraz wysokich, regularnych betonowych segmentów z szeroką podstawą i betonową rurą na górze. Często towarzyszy temu przekonanie, że była to jedyna przeszkoda do pokonania. Tymczasem regularne segmenty pojawiły się dopiero w 1975 roku jako tzw. „trzecia generacja muru” i stanowiły tylko część granicznych zabezpieczeń. Patrząc od wschodniej strony widziało się mur wewnętrzny (Hinterlandmauer), a za nim wystające latarnie i wieże strażnicze. Strefa mogła mieć od kilkudziesięciu do kilkuset metrów szerokości. Pośrodku zamontowane były kolejne przeszkody, metalowe płoty, urządzenia sygnalizacyjne, rowy, wybiegi dla psów, zapory przeciwczołgowe (później zdemontowane), droga dla pojazdów itp. Na samym końcu znajdował się właściwy mur graniczny, złożony z segmentów, które do dzisiaj pozostały najbardziej rozpoznawalnymi elementami konstrukcji.

Co pozostało z muru dzisiaj?

Zabezpieczenia na granicy z Berlinem Zachodnim ciągnęły się przez 156 kilometrów. Z tego 112 kilometrów stanowił betonowy mur. Czy przy jego rozbiórce wszystko poszło na pamiątki? Oczywiście, że nie. Większość materiału rozbito w gruz pod budowę lub utwardzanie dróg. Przedsiębiorstwa zainteresowały się też całymi segmentami, bo ich szczelność, łatwość w transporcie i montażu sprawdzała się przy składowaniu piasku czy żwiru. Podróżując po Brandenburgii, wprawne oko od razu wypatrzy relikty zimnej wojny, którym dzisiaj nadano inne, praktyczniejsze znaczenie.

Pojedyncze segmenty, wcześniej odpowiednio pokolorowane, rozjechały się też po całym świecie. Stoją w muzeach, przy ambasadach lub instytucjach niemieckiej kultury i gospodarki.

Tylko w Berlinie stoją oryginalne, dłuższe fragmenty. Poniżej przedstawiam pięć najpopularniejszych, a przy tym łatwo dostępnych miejsc. Przeczytajcie, pooglądajcie i koniecznie włączcie je do planu kolejnej wyprawy.

1. East Side Gallery

Mur berliński :: Joanna Maria Czupryna :: Przewodnik po Berlinie
Słynny "braterski pocałunek" (aut. Dmitri Wrubel). East Side Gallery, 2009

To najdłuższy zachowany fragment muru. I najbardziej pstrokaty. Oryginalnie liczył sobie 1316 metrów, ale prawa wolnego rynku liczyły się bardziej i kilkadziesiąt segmentów przesunięto w inne miejsce. Powstały wjazdy na nowe posesje i reprezentacyjna przystań. Na nic zdały się pomruki niezadowolenia tłumów, ostrzeżenia „Słonecznego patrolu” czy regularne bicie tubylców w gary. Ci ostatni, słusznie obawiają się przemiany ich swojskich „kiezów” (der Kiez – z niem. dzielnica) w snobistyczne osiedla z regulowanym dostępem do rzeki i kilkoma zielonymi skwerkami, udającymi park. Obserwując tempo podlewania betonem nielicznych, zachowanych drzew, też bym się tego obawiała.

Ale nie szkliste wizje deweloperów wypełniają karty przewodników, a kolorowe graffiti i ich historia. Była to genialna idea: zaprosić ponad setkę graficiarzy, dać im po kilka, kilkanaście segmentów białego, betonowego płótna i hulaj dusza. Znaczy pędzel. Albo spray. Co się w duszach i głowach kotłowało na temat aktualnych wydarzeń w Niemczech i na świecie, lądowało na ścianie. Kilka obrazków to dzisiaj kultowe motywy, znane z pamiątek, pocztówek i okładek książek. Dlatego nie odchodźcie od muru bez selfie przy braterskim pocałunku Breżniewa i Honeckera (Dmitri Wladimirowitsch Wrubel, Mein Gott hilf mir, diese tödliche Liebe zu überleben (wg zdjęcia Régis Bossu)), trabanta rozbijającego mur (Birgit Kinder, Test the Best) czy kolorowych łepków (Thierry Noir, Hommage an die Junge Generation).

Jak się dostać w to miejsce?

Pod samą galerię zajeżdża autobus nr 248 (East Side Gallery), ale dajcie sobie z nim spokój. Nie dość, że rzadko kursuje punktualnie, to przystanki ma gdzieś pochowane. Najlepiej wsiąść w kolejkę miejską S3, S5, S7, S9 i wysiąść na Ostbahnhof (5 min do muru) lub Warschauer Straße (10 min do muru). Ewentualnie stacja końcowa metra U1 (też Warschauer Straße). East Side Gallery znajduje się wzdłuż brzegu Szprewy, przy Mühlenstraße.

2. Niederkirchnerstraße

Mur berliński, Niederkirchnerstrasse :: Joanna Maria Czupryna :: Przewodnik po Berlinie
Zachowany fragment muru przy Niederkirchnerstrasse, 2015

Trzy monumentalne gmachy i fragment muru. Foty ogarniecie w 10 minut, info z tablic w pół godziny, ale do przedwojennej historii potrzeba już wehikułu czasu (lub przewodnika ze znajomością rzeczy). Ten zdobny mozaikami gmach to kiedyś było Królewskie Muzeum Rzemiosła Artystycznego. Naprzeciw stoi dawny Dom Posłów Pruskich, obecnie berlińskich. A to wielkie szare monstrum obok, pochodzi z okresu Trzeciej Rzeszy. Herman Göring snuł tutaj marzenia o bomboodpornej Germanii.

Co do tego wszystkiego ma mur?

Potencjalnie nic, bo to struktura z późniejszych czasów. Tędy biegła granica między wschodnią dzielnicą Mitte i zachodnim Kreuzbergiem i tak też stanął mur. Zwracam jedynie uwagę, że za ulicą Niederkirchner(straße) stoi niebanalna, smutna i gniewna historia, mocno powiązana z aparatem prześladowczym Trzeciej Rzeszy. Za wehikuł czasu niech posłuży Wam wystawa „Topografia Terroru”. To ten szary pawilon za murem (wstęp bezpłatny).

Widoczny tu fragment nie jest już taki kolorowy i oblegany jak przy East Side Gallery. Owszem, tu też malowano i sprayowano. Później, kiedy do muru można już było podejść z obu stron, swoje talenty ujawnili artyści o rzemieślniczym zacięciu. Dokąd sięgały ręce, wyposażone w dłuto i młotek, tak mur jest odrapany, podziurawiony, miejscami ażurowy. A Berlin, jeszcze przez długie miesiące po listopadzie 89′ pełnił rolę gospodarza międzynarodowego zlotu dzięciołów. Dziobanie w betonie nie było legalne. Dzisiaj też nie jest. Legalne jest za to kupno odłamka muru wielkości paznokcia za 3 euro lub całego segmentu. Na wolnym rynku chodzą po 10-15 tysięcy euro.

Jak najprościej dotrę na Niederkirchnerstraße

Najprościej to wycieczkowym autobusem typu City Sightseeing. Przejeżdża tuż obok, ale trochę kosztuje. Posiadacze zwykłych biletów na komunikację miejską muszą się liczyć z 10 -minutowym spacerem. Start ze stacji metra U6 (Kochstraße), przy okazji zaliczając słynny Checkpoint Charlie albo ze stacji kolejki miejskiej Potsdamer Platz lub Anhalter Bahnhof (S1, S2, S25, S26). Przy Placu Poczdamskim może Was na chwilę zatrzymać nowoczesna architektura lub… fragmenty muru (to właściwie po co iść dalej?). Jest tu porozrzucanych kilka pamiątkowych kawałków. Osobiście faworyzuję te obok Pawilonu Koreańskiego. Przy Anhalter Bahnhof nie zatrzyma Was dużo. Ot, ruiny dworca pasażerskiego, jakiś bunkier z czasów wojny, stary akcyzowy mur z XVIII wieku. No co? To jest Berlin. Historyjki wyciąga się tu z każdego kąta. Zaintrygowanym co i jak, polecam przechadzki z cicerone. A na Potsdamer Platz można dostać się również metrem (U2).

3. Bernauer Straße

Mur berliński, Bernauer Strasse :: Joanna Maria Czupryna :: Przewodnik po Berlinie
Widok na miejsce pamięci z wieży przy Centrum Dokumentacyjnym Muru Berlińskiego, 2017

Aż dziw mnie bierze, że miejsce to jest tak mało wyeksponowane i niekiedy niżej stawiane w rankingach niż nastawiane na zyski pseudowystawki. Tylko kilka razy w mojej karierze przeforsowałam ideę, by przyjechać tu z grupą uczniów. Ba, przygotowałam nawet zeszyt tematyczny z zadaniami na pomyślunek, refleksję i trochę matematyki. Ale niestety – musiał być Checkpoint! I McDonalds! Albo inne kuraki. Już łatwiej udawało mi się namówić indywidualnych Gości i zastrzeżeń nigdy nie było.

Do rzeczy.

Przy Bernauer Straße znajduje się Centrum Dokumentacyjne Muru Berlińskiego. Tutaj najłatwiej wyobrazić sobie grozę strefy. Całej strefy, a nie pojedynczego muru. Można podejść z jednej strony, z drugiej albo spojrzeć na wszystko z wieży widokowej. Do tego jest wystawa w budynku, jej dalsza część na wolnym powietrzu, Kaplica Pojednania, kilka pomników, instalacje artystyczne. Wstęp bezpłatny. Obok, na stacji kolejki miejskiej Nordbahnhof przedstawiono groteskowe historie z życia podzielonego miasta, czyli czym były „stacje-widma” i jak funkcjonowała wówczas publiczna komunikacja.

Nie myślcie zatem, że jeśli zobaczyliście przebierańców na Checkpoint Charlie czy przemaszerowaliście kilkaset metrów wzdłuż East Side Gallery, to wyczerpaliście temat. To tak naprawdę tylko kolorowy, bardzo komercyjny początek do historii o odwadze, kreatywności i pragnieniu wolności.

Którędy do Bernauer Straße?

Turystom polecam najprostszą drogę, to jest kolejkę miejską do stacji Nordbahnhof (S1, S2, S25, S26) lub U-bahn (metro) U8, przystanek Bernauer Str. Miejsce Pamięci rozciąga się wzdłuż ulicy pomiędzy tymi dwoma stacjami, a Centrum Dokumentacyjne jest pośrodku.

4. Platz des 9. November 1989

Mur berliński, Bornholmer Strasse :: Joanna Maria Czupryna :: Przewodnik po Berlinie
Miejsce Pamięci na Placu 9 Listopada 1989, 2015

Chociaż głównym bohaterem tej okolicy jest charakterystyczny most, mało kto przypomina sobie jego nazwę (Bösebrücke). Równie nieutrwalona w świadomości jest nazwa pobliskiego skweru, funkcjonująca dopiero od 2010 roku. Za to Ulicy Bornholmskiej (Bornholmer Straße) nie da się pominąć w żadnym opowiadaniu o upadku muru. Czy to nie tu podniesiono pierwsze szlabany w nocy z 9 na 10 listopada 1989 roku, by tłum Berlińczyków ze wschodu mógł przejść na drugą stronę? Właśnie tu.

Dobrze.

Zachęceni, sprawdzacie na mapie, jak daleko jest to ze śródmieścia. Nie tak daleko. Wsiadacie w kolejkę na dworcu Friedrichstraße, przejeżdżacie kilka stacji. Na peronie znaki wskazują Wam drogę schodami do góry, na most (ooo, panorama Berlina!), rozglądacie się za murem i… Gdzie jest mur? Bo chyba nie jest nim ten upstrzony graffitowymi wyznaniami płot? Wygląda zwyczajnie, stwierdzacie lekko rozczarowani.

Tak, to jest oryginalny fragment muru berlińskiego. Całkiem spory, zachowany odcinek. Że nierozpoznawalny na selfie? Trudno. Kogo to obchodziło pamiętnej nocy, jaki beton z boku, skoro w końcu MOŻNA było go minąć. Plac 9 Listopada 1989 to dzisiaj historyczne miejsce, pełne emocji, nadziei i radości. Wystarczy spojrzeć na rozstawione obok wielkoformatowe zdjęcia. A betonowe ściany stanowiły ogrodzenie rozległego posterunku granicznego. Żołnierzy było aż nadto, by pilnować przejścia.

Jak dotrę do tego miejsca?

Pod mostem znajduje się stacja kolejki miejskiej Bornholmer Straße. Docierają tu pociągi S1, S2, S25, S26, S8, S85. Ewentualnie tramwajem nr 50 lub M13 (S Bornholmer Str.).

5. Europa Center

Europa Center :: Joanna Maria Czupryna :: Przewodnik po Berlinie
Centrum handlowe i biurowiec Europa Center, 2016

To miejsce wskazuję z pełną świadomością, że wielu bywalcom i znawcom nie będzie ono pasować. Że jest to typowo turystyczna wystawka, nie warta większej uwagi. Słuszne pretensje, ale jedynie co do lokalizacji. Granica nie szła przecież przez centrum Berlina Zachodniego. Prezentowane segmenty wstawiono do budynku już po przełomie. Dla mnie wielokrotnie nadarzała się tu jedyna okazja, by pokazać gościom mur w trakcie spaceru, bo reszta „tylko z okien autobusu”. Pobliski parking przy dworcu Zoologischer Garten to często punkt startowy lub końcowy, podsyłanych przez biura, programów zwiedzania. Zatem, zarówno ci turyści, którzy już na początku pytają „Gdzie jest mur?”, jak i ci, którzy  na końcu przypominają sobie „ale my nie zrobiliśmy zdjęcia…” mogą czuć się tutaj usatysfakcjonowani.

Zabijcie mnie, ale nie mogę znaleźć odpowiedniej fotografii w moich zbiorach, chociaż wiem, że robiłam je kilka razy. Są to dwa segmenty z graffiti umieszczone za szklaną ścianą przy wyjściu z centrum na Tauentzienstraße.

Jak dotrę do Europa Center?

Bardzo prosto, wystarczy dotrzeć do stacji kolejowej, S-Bahn lub U-Bahn Zoologischer Garten. Można też autobusem, korzystając z popularnych linii nr 100 i 200, które mają tu przystanek końcowy (lub początkowy). Kierować się do budynku ze znakiem Mercedesa na dachu.

Powyżej wymieniłam kilka moich propozycji, ale to nie są jedyne fragmenty muru w Berlinie. I na pewno nie jedyne miejsca warte obejrzenia. To podstawowy zestaw dla niecierpliwych, którzy nie lubią za długo szukać, chcą prostego dojazdu i konkretnych wskazówek. Wyczerpią 99% potrzeb na zdjęcie przy murze.

Byliście w tych miejscach? A może ktoś zna je już wszystkie? Do którego dotarlibyście w pierwszej kolejności? Podzielcie się w komentarzu.