Tylko trzy? Wiem, że indywidualne wycieczki do Berlina, to najczęściej jedno- lub dwudniowe wypady i wierzcie mi, dłuższa lista muzeów nie będzie Wam potrzebna. Jeśli jednak Berlin zajmuje na Waszej liście szczególne miejsce i odwiedziliście go już kilka razy, bądź zamierzacie to uczynić, mogę temu tylko z radością przyklasnąć. Dla Was mam przygotowane małe rozszerzenie trzypunktowej listy, w zależności od zainteresowań.

Do rzeczy. Berlin ma ponad 150 muzeów. Jeden kompleks znajduje się liście światowego dziedzictwa UNESCO. Chodzi tu oczywiście o Wyspę Muzeów (Museumsinsel) z pięcioma placówkami poświęconymi głównie sztuce i architekturze starożytnej. Jak przystało na stolicę kraju, muzeów poświęconych historii jest znacznie więcej, począwszy od lokalnych, przez miejskie i krajowe. Tematy przyrodnicze czy techniczne też są dobrze reprezentowane. Ponadto, jest też szereg prywatnych muzeów, niekiedy o dość oryginalnej tematyce, by wspomnieć na przykład o Muzeum Konopi, Muzeum Kotów czy Muzeum Gejów.

Ale które trzy muzea znajdują się na mojej uniwersalnej liście?

Oto odpowiedź.

  • Stara Galeria Narodowa (Alte Nationalgalerie) — kocham za cudowne pejzaże niemieckich romantyków, za kilka dzieł francuskich impresjonistów, za „księżniczki” Schadowa, przed którymi mogłabym stać godzinami i za „Walcownię żelaza” Menzela, która zgina w pół. Wreszcie za piękną klatkę schodową, odrestaurowane wnętrza i architektoniczną zewnętrzną całość. Nie interesujecie się sztuką? Nie szkodzi, ja też nie za bardzo. Mój opis już niedługo, a póki co zapraszam na oficjalną stronę muzeum.
  • Niemieckie Muzeum Techniki (Deutsches Technikmuseum) — placówka powstała w latach 80. ubiegłego wieku, więc daleko jej do Centrum Kopernika pod względem interakcji, ale jest co oglądać i raz po raz wpadać w zachwyt nad ludzkim umysłem. Mozolna droga w celu usprawnienia ludzkiej komunikacji jest tu przedstawiona jak mało gdzie. Można też wpaść na chwilę do starego browaru. Albo pokręcić się wśród samych słodyczy (obszerna wystawa poświęcona cukrowi). Kopernika też znajdziemy — na starym banknocie, w jednej z szafek, gdzie ukryto kasę z całego świata. A znalazły się tu dlatego, że ujęto na nich motywy ze świata nauki i techniki. Zdziwicie się, jak wiele tego. Niemieckie Muzeum Techniki.
  • The Story of Berlin — zrobić interesujące muzeum o historii miasta jest sztuką. Zrobić je tak, by było ciekawe dla nieznających języka niemieckiego obcokrajowców, jest jeszcze większą sztuką. Muzeum podzielone jest na przestrzenie, gdzie zamiast tekstu przemawiają dekoracje i liczne eksponaty. Największym z nich jest oryginalnie zachowany bunkier przeciwatomowy z ubiegłego wieku. Przewodnik (tylko w tym bunkrze) opowiada masę ciekawych rzeczy, niestety jedynie po niemiecku.  Mój opis już niedługo, a póki co zapraszam na oficjalną stronę muzeum.

Ale jak to? Bez Pergamonu i Nefretete?

A tak. Pergamon, póki co, jest sam bez Pergamonu, bo muzeum przechodzi gruntowny remont i tylko część pomieszczeń jest dostępna. Niestety, to akurat ta bez ołtarza. Taka sytuacja może potrwać nawet do 2023 roku. A popiersie królowej Nefretete, jeśli chcesz zobaczyć, to i tak zobaczysz, na co Ci moje rekomendacje. Do listy chciałabym dorzucić jakiś trzeci klasyk-mus, ale nie potrafię znaleźć. Hmm, mur berliński trzeba zobaczyć, ot co, ale to zupełnie inna kategoria stołecznych klasyków.

Interesuje mnie historia, ale niekoniecznie niemiecka

Chcąc poszerzyć horyzonty albo wzbogacić się o kilka ciekawych historii polecam (1) Muzeum Muru (Mauermuseum). Jego tematyka daleko wykracza poza historię Niemiec, obrazując obszernie sytuację w powojennej Europie. Podobnie można potraktować wizytę w (2) Muzeum Żydowskim (Jüdisches Museum Berlin). I jako trzecie dorzuciłabym jeszcze (3) Niemieckie Muzeum Szpiegostwa (Deutsches Spionagemuseum). Ale uprzedzam, wizyta we wszystkich trzech podczas krótkiego pobytu, to nie najlepszy pomysł. W każdym z nich jest sporo przykuwających uwagę informacji i zajmujących czas ekspozycji. Aha, i to nie są najtańsze muzea.

Jakieś ładne rzeczy

A proszę, tego w Berlinie jest akurat pod dostatkiem. Nie tylko ładne, ale wręcz kunsztownie wykonane przedmioty znajdują się w (1) Muzeum Rzemiosła Artystycznego (Kunstgewerbemuseum). Dla ambitnych (2) Muzeum Wzornictwa Bauhausu (Museum für Gestaltung) z odlotowymi lampami, krzesłami i maszynkami do parzenia kawy. A mało znaną i ukrytą perełką jest (3) Muzeum Przedmiotów (Werkbundarchiv – Museum der Dinge) stanowiące archiwum Niemieckiego Związku Twórców. Setki, jak nie tysiące zgromadzonych przedmiotów codziennego użytku, i ładnych i brzydkich, śmiesznych i budzących wspomnienia. Prezentowana jest tam masowa produkcja XIX i XX wieku i ciekawie jest ją porównać z rzemiosłem artystycznym wspomnianym powyżej. Wszystkie trzy placówki do ogarnięcia w jeden dzień, nawet położone stosunkowo niedaleko siebie (jak na Berlin).

A jakieś ładne rzeczy w ładnych wnętrzach?

Wnętrza to przede wszystkim pałace, więc zapraszam do (1) Charlottenburga (Stary Pałac, Nowe Skrzydło i Belweder). Warto wybrać się też nieco dalej poza śródmieście, do (2) pałacu w Köpenick (Kunstgewerbemuseum Schloss Köpenick), którego pomieszczenia stanowią drugi oddział Muzeum Rzemiosła Artystycznego. I, jeśli jeszcze nie byliśmy, to spośród „unescowych” muzeów należy wybrać to na samym cyplu wyspy — (3) Muzeum im. Bodego (Bodemuseum). Wg mnie są tam najładniejsze wnętrza spośród wszystkich placówek kompleksu, do tego rzeźba, monety i trochę bizantyjskiego kunsztu.

A przepraszam, jak żyli berlińczycy 100 lat temu?

O, to jest dopiero ciekawy temat. Być może, tak jak ja, jesteście wielkimi fanami tzw. okresu grynderskiego (bardzo dosadnie wzięte określenie z niemieckiego Gründerzeit, 1870-1914). Wówczas koniecznie powinniście się wybrać do (1) Muzeum Grynderskiego w dworku Mahlsdorf (Gründerzeitmuseum im Gutshaus Mahlsdorf). To prawdziwa podróż w czasie w pomieszczeniach urządzonych tak, że tylko filmy kręcić. Przewodnicy obszernie wyjaśniają zastosowanie wielu przedmiotów codziennego użytku. Jest oryginalna knajpa i nawet „izba dziwki”. O kilka klas społecznych wyżej można przenieść się w (2) pałacu Britz (Schloss Britz), należącym niegdyś do hrabiów von Hertzberg. Dostojniej, okazalej, ale nie pompatycznie. Wreszcie, czasy nieco wcześniejsze, ale też XIX wiek — położony tuż pod wieżą telewizyjną (3) Knoblauchhaus. I nie chodzi tu o żadne czosnkowe eksponaty, tylko, o będącą w posiadaniu domu rodzinę Knoblauch. Ot, życie codzienne zamożnych mieszczan.

To jeszcze jakieś odloty i na razie wystarczy

Muzeum Konopi (Hanfmuseum), muzeum poświęcone zespołowi muzycznemu „Ramones” (Ramones Museum Berlin, jedyne takie na świecie), Muzeum Niezwykłych Przedmiotów (Museum der Unerhörten Dinge), Berlińskie Muzeum Magii (Magicum – Berlin Magic Museum), Muzeum Liternictwa (Buchstabenmuseum) — przepraszam, nie byłam w żadnym z nich. A Niemieckie Muzeum Currywursta (czyli słynnej kiełbaski z grilla z sosem pomidorowym z curry, Deutsches Currywurst Museum Berlin) polecam tylko przy okazji jakiegoś kombi biletu, np. karty muzealnej albo Długiej Nocy Muzeów. Inaczej drogo.